Bastion Nigatsu

i głowa między kolana…

Pierwszy post…

Zaczęło się. Mój ofi­cjalny blog. Jesz­cze nie wiem czy będę go czę­sto aktu­ali­zo­wał. Myślę raczej, że posty będą z potrzeby chwili. I taki wła­śnie będzie ten blog. Nie zamie­rzam wypi­sy­wać w nim dokład­nych rela­cji z każ­dego dnia mojego życia. To nie dzien­nik. Nie napi­szę też nic odno­śnie pla­nów na następny dzień. A tym bar­dziej co będę robił poju­trze. Ani za rok. No może za 50 lat. Jeśli zdążę. Nie będę też pisał o rze­czach waż­nych i wiel­kich, bo to nie z nich składa się życie. Nie będę nic wyja­śniał, bo piszę bar­dziej dla sie­bie ani­żeli dla innych. No, może cza­sami. Nie będzie też błę­dów orto­gra­ficz­nych. Języ­kowe się pew­nie trafią.

Jeśli ten blog zamieni się w zbiór „zło­tych myśli” to, być może wła­śnie tego potrze­bo­wa­łem. I takich dłu­gich wpi­sów nie będzie w nim za dużo, bo po co się roz­pi­sy­wać. Będą one raczej oka­zjo­nal­nym pod­su­mo­wa­niem wcze­śniej­szych. Cza­sem trzeba zro­bić mały porzą­dek, od tego się nie uciek­nie. Tak terapeutycznie.